0

Dlaczego ją stale boli głowa i co można z tym zrobić

W związkach często sprawy idą falami. Czasami lecą na łeb, na szyję, w górę lub w dół. A czasem ulegają stagnacji. Takiej niefajnej. Że nam się wydaje, że zrobiliśmy już i wszystko, i nadto, i już nie mamy nadziei, że możliwa jest jakaś zmiana. Frustrado. Zmęczenie materiału. Nie chce nam się. Bo to onej wina. Upiera się i nie wiada, o co jej może chodzić. No to dobra. Chociaż… Może…?

Zapewne wszyscy, w mniejszym lub większym stopniu, zauważają, że kiedy sami obierają ścieżkę odmienną od dotychczasowej – czyli ROBIĄ COŚ INNEGO NIŻ ZWYKLE – reagując w inny sposób, albo, o rany, NIE REAGUJĄ (a zawsze reagowali), rzeczy nagle zaczynają wyglądać inaczej. Jak? Różnie. Ale zdecydowanie inaczej. Czasem w najśmielszych snach byśmy nie przypuszczali, że coś takiego jest możliwe.

Zatem, jeśli pali się jeszcze jakaś iskierka w tym związku i tli się w nas chęć, żeby na nią jeszcze raz podmuchać, a nuż… to proponuję sprawdzenie, jak zadziała zmiana naszego podejścia.

A właściwie naszej perspektywy na to, co jest.

To, co teraz napiszę nie wyczerpuje wszystkich metod i narzędzi. Ich są dziesiątki. Prosto do nieba dziesiątkami szli… Tfu, co ja gadam. Do rzeczy. Do tego, za czym wielu z nas tęskni. Do… intymności.

5 ELEMENTÓW INTYMNOŚCI, czyli jak zmienić impas w żywy, odżywiający ciało i ducha związek, który codziennie kreuje więcej i więcej – dla obu stron. I nie, nie będzie to tym, co myślisz 😉

1. Zaufanie

Zazwyczaj inaczej interpretujemy zaufanie. Chcemy, by nas nie zdradzano, by nam powierzano ważne sprawy i chcemy nie zostać w tym zawiedzeni.

Aha.

I jak to działa?

Na początku pewnie dobrze, jesteśmy pełni wiary i nadziei, a drugiej stronie, ogarniętej falą fascynacji i hormonów bardzo zależy na tym, żeby nas zadowolić. Dadzą sobie nawet odciąć kawałek stopy, jak siostry Kopciuszka, byle pantofelek pasował. No ale, kurczę, z czasem okazuje się, że jednak nie pasuje. Fala hormonów traci amplitudę, fascynacja ustępuje przyzwyczajeniu i pokazuje się jakiś nowy twór w miejscu, gdzie dotychczas stał ideał. Dla którego już nie będziemy więcej naruszać powłok skórnych.

Jak by to było, gdyby zamiast tego oczekiwania, że druga osoba ciągle będzie odgrywać rolę naszego ideału – po prostu wiedzieć, że ona zawsze będzie wybierać swój punkt widzenia, siebie i będzie tym, kim jest, a nie tym, kogo chcesz z niej zrobić? Tym jest zaufanie.

Jak by to było, gdyby każde z Was zawsze wybierało to, co mu służy? I oboje temu właśnie byście ufali? Że ja zawsze wybiorę to, co służy mnie, a ona to, co służy jej?

Oczywiście, każdy wybór, którego dokonujesz ma wpływ na Ciebie i wszystkie osoby z Tobą połączone. Nie chodzi o to, aby kreować separację. Ale wybierać to, co będzie służyło wszystkim – NIE WYŁĄCZAJĄC CIEBIE. Można przy tym zadać sobie pytanie: Czy ten wybór będzie wynagradzający?

2. Szacunek

Tu nie ma za dużo kontrowersji pojęciowych – za to często o tym zapominamy, w ferworze własnych oczekiwań i osądów. Traktowanie z szacunkiem oznacza bycie świadomym tego, czego druga osoba wymaga i tego, czy ja jestem w stanie jej to dostarczyć.

Jak by to było traktować z szacunkiem i siebie i ją? W ten sam sposób: będąc świadomym również tego, czego ja wymagam i tego, czy druga strona jest w stanie lub życzy sobie mi tego dostarczyć. Prawda, że świadomość tych właśnie dwóch stron medalu jest w stanie oszczędzić nam mnóstwo frustracji, kiedy sytuacja się w tę stronę rozwinie?

3. Obnażenie

To ten aspekt zachowania, który przyzwyczailiśmy się wykonywać odwrotnie. Od dziecka uczymy się, że trzeba się bronić, bronić swoich racji, zasłaniać się przed ciosem, nie pokazywać swoich miękkich stron, bo ktoś to wykorzysta, zgrywać twardziela, bo taka nasza rola…

A jeśli obnażenie jest miejscem, w którym pokazują się największe jaja? Cojones, w sensie. Że największą odwagą jest pokazać siebie bez maski, bez chowania się za żadną zasłoną? Bez wstydu za to, kim jestem? Bez osądzania siebie za to, kim jestem? Jak by to było, gdyby druga strona również mogła stanąć przed nami w pełnym obnażeniu, będąc dokładnie tym, czym i kim jest, bez strachu, że zostanie za to osądzona? Wyobrażacie sobie, jaką przestrzeń to może wykreować dla Was obojga?

4. Przyzwolenie

Przyzwolenie w związku jest staniem na stanowisku, że wszystko, co wybiera druga strona jest interesującym punktem widzenia. Ktoś coś powiedział, ktoś czegoś nie zrobił? Interesujący punkt widzenia, że mam na to taki punkt widzenia. Chodzi tu o zlikwidowanie tego naładowania emocjonalnego, jakie mam w stosunku do tego wyboru. Mojej reakcji. Często nieproporcjonalnie wielkiej. Wynikającej z nawarstwienia się wielu sytuacji, a także z powodów, których w ogóle nie obejmujemy umysłem. Interesujący punkt widzenia, że mam taki punkt widzenia. To często jest taki blok, którego na logikę nie da się rozłożyć na części pierwsze, jak to mówią, bez pół litra nie rozbieriosz. Ale często nawet pół litra nie da rady. Wręcz przeciwnie. Zatem, jak w homeopatii – podobne leczymy podobnym – czyli nieogarnione – nieogranionym. Takim dziwnym narzędziem do zmiany, powtarzaniem tego śmiesznie irytującego zdania, które w jakiś dziwny, nieweryfikowalny sposób stopniowo zmniejsza nasze napięcie na dany temat. Jak? Nie wiem. Ale działa. Znaczy, jeśli używasz. Wypróbuj sobie. Albo nie, nie próbuj, to jest przecież zbyt dziwne i nie ma prawa działać.

5. Wdzięczność

Wdzięczność wypiera osąd, a osąd jest największą krzywdą, jaką robimy swojemu związkowi. Nie będę tu rozwijać tego tematu, natomiast pokażę jeden sposób na to, jak tę wdzięczność uruchomić w sytuacji, kiedy ręce nam już opadają i zalewa fala emocji – ale przebija się jeszcze pragnienie odwrócenia biegu rzeczy. To jest zawsze wyborem, czy zechcę jeszcze ten krok wykonać. Czy będzie to wynagradzające? 😉

Prze 7 dni z rzędu wypisz sobie 3 rzeczy, za jakie czujesz wdzięczność wobec drugiej osoby, z którą jesteś w związku. Z pewnością jest ich parę, inaczej nie czytalibyśmy się aż do tego momentu. Zatem: 3 rzeczy dziennie, codziennie coś innego. Po tygodniu mamy 21 rzeczy, do których możemy się odwoływać w sytuacji, kiedy wydaje nam się, że już nie możemy dalej. 21 rzeczy. Hej, to nie w kij dmuchał. Jak by to było, gdyby przywoływać stan wdzięczności jak najczęściej? Zanim coś się pokiełbasi, w momencie, kiedy się kiełbasi i jak się już pokiełbasiło? Jak wówczas zmieni się energia między Wami?

Zauważ, że nie ma tu słowa o seksie, miłości i racji. Mówi Ci to coś? Ale miało być o tym właśnie, dlaczego nie ma, przecież po to właśnie czytam ten przydługi artykuł! A co jeśli to w ogóle nie o to chodzi? A jeśli trzeba po prostu zacząć ab ovo, czyli właśnie od tego: zaufanie, szacunek, obnażenie, przyzwolenie i wdzięczność? A wszystko się zmieni tak, że sam swojego związku nie poznasz? Czego wszystkim życzę 🙂

 

Często słyszę: Ale skąd ja mam to wszystko wiedzieć? Odpowiedź jest w miarę prosta: trzeba zadać pytanie. I ponad naszymi oczekiwaniami, decyzjami, konkluzjami i osądami – poczekać na świadomość. To działa. Jest jeden warunek. Trzeba to zrobić.

I tym optymistycznym akcentem – do następnego razu:)

Jeśli macie jakieś pytania, domagacie się rozwinięcia lub po prostu uważacie, że się mylę – proszę o komentarz poniżej 🙂

Autor: Patrycja Piątek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *